Poniedziałek
Obudziłam się wtulona do Harry'ego, który jeździł swoją dłonią po moich plecach.
-Dawno wstałeś?- zapytałam zaspanym głosem.
-Może pół godziny temu.- odparł.
-Mogłeś mnie obudzić.- powiedziałam.
-Za słodko spałaś.- oznajmił.
Usiadłam na łóżku i przecierając twarz.
-Jak mnie głowa boli.- mruknęłam pod nosem.- Nigdy się tak nie spiłam.
-Chyba nie żałujesz?
-To była moja najlepsza noc, jednak teraz trzeba to wszystko posprzątać.
-Bierzemy się do roboty.- stwierdził Harry.
-Muszę się ubrać.
Wybrałam dla siebie na szybko to <Klik>, Harry włożył tylko na siebie gacie i zeszliśmy zobaczyć jak się sprawy mają. Już będąc na schodach mnie odrzuciło.
-Kurwa jaki syf.- wydusiłam z siebie.
Dziewczyny zdążyły ogarnąć w połowie kuchnie z tego co widziałam.
-My to kuźwa do usranej śmierci będziemy sprzątać.- gorszego syfu nie widziałam. Obeszłam cały dom z Harry'm to jest niemożliwe, że my to w czwórkę damy radę ogarnąć.
-Zadzwońmy po ekipę sprzątającą?- zaproponowała Becky.
-To nic nie da.- powiedziała Meggy.
-Meg, Becky ma rację.
-Mogę zadzwonić.- zaproponował Harry.
-Zadzwoń kochanie.- odparłam i pocałowałam go w policzek.
Harry zniknął na pięć minut.
-Będą za trzy godziny. Wcześniej nie mogą.- oznajmił.
-W między czasie możemy trochę ogarnąć.
Poszłam z Harry'm na ogród i zaczęliśmy zbierać wszystkie śmieci jakie na nim były.
-Kto takie rzeczy robi w ogrodzie.- pokazał na leżącą na trawniku z użytą gumkę.
-Nawet tego nie dotykaj.- zaśmiałam się.
Chłopak złapał to przez gumową rękawiczkę i zaczął gonić. Piszczałam jak jakaś głupia i widziałam jak sąsiedzi z ogrodu obok spoglądali na to co się dzieje - za przeproszeniem chuja zobaczyli gdyż mamy żywopłot.
-Harry idioto wyrzuć to.!- wydarłam się, a ten dalej mnie gonił.- Zlituj się człowieku.
-Powiedz mi dlaczego ty uciekasz? Przecież trzymasz worek do którego chce to wrzucić.- to nie fer, tak nie powinno być.
-To się wytnie.- zaśmiałam się.
Przed naszym domem zbierały się wory ze śmieciami, ja niosę kolejny do kolekcji. Z daleka zobaczyłam sąsiada, który rozpierdolił nam wczoraj całą imprezę.
-Dzień dobry.- podszedł do mnie, nich nie liczy na odpowiedź.
-Jeżeli pan liczy na odpowiedź to niech sobie pan pójdzie.- oznajmiłam.
-Tego wymaga kultura.
-Pan mnie kultury uczyć nie będzie, ja panu nie rozpierdoliłam imprezy.- odwróciłam się.
-Ktoś musiał to zrobić!
-Zemsta jest słodka.- ładnie się uśmiechałam tak prawdziwie od serca.
***
Po trzech godzinach sprzątania wreszcie pojawiła się ekipa a my mogliśmy wreszcie sobie odpocząć. Dziewczyny poszły gdzieś na miasto, na obiad, a ja zostałam z Harry'm. Siedzieliśmy w ogrodzie na huśtawce, a konkretnie Harry siedział a ja leżałam na jego kolanach.
-Nie wiem kiedy tak dobrze się bawiłam.- powiedziałam.
-Ja też nie, mam wrażenie, że to była najlepsza impreza na jakiej byłem.- odparł.
Podniosłam się i usiadłam na nim rozkroczem, wplotłam palce w jego włosy i zaczęłam się z nim całować.
-Przepraszam.- przerwał nam mężczyzna z ekipy sprzątającej.
-Tak?- zeszłam z Harry'ego.
-Co mam z tym zrobić?- pomachał mi trawką przed nosem.
Wzięłam mu to, poszłam do toalety opróżniłam woreczek i spuściłam wodę.
-Po problemie.- powiedziałam do faceta.- Jeżeli będzie coś jeszcze proszę zrobić tak samo.
Wróciłam do Harry'ego i znów się na nim położyłam. Bujanie się w tył i przód spowodowało, że się u spałam.
Miałam piękny sen z Harry'm, ale jednak po piętnastu minutach musieli mnie wybudzić.
-Dlaczego?- wymamrotałam.
-Idź się położyć do sypialni.- powiedział do mnie Harry.
-Masz wygodne kolana.- odparłam.
-Oni już kończą potem będziesz miała moje kolana dla siebie.- zaśmiał się.
Zaspana podniosłam się z huśtawki i poszłam do swojego pokoju, rzuciłam się byle jak na łóżko i zasnęłam.
Po godzinie poczułam, że łóżko się ugina obok mnie i ktoś obejmuje mnie. Wyczułam perfumy Harry'ego więc pogłębiłam swój sen...
_________________________________
Czytasz = Komentarz xx
