Piątek
Od razu po akademii kończącej rok szkolny wróciłam do domu i zaczęłam przygotowywać się do podróży która miała odbić się za kilka godzin.
-Ronnie!- krzyknęła moja mama z dołu czyli właśnie wróciła.
Poleciałam na dół żeby się z nią ostatni raz przywitać.
-Cześć.
-Cześć córuś.-powiedziała.-Musimy porozmawiać.
-Coś się stało?-spytałam.
-Nie, chcę ci coś po prostu dać.- oznajmiła.
-Cześć.
-Cześć córuś.-powiedziała.-Musimy porozmawiać.
-Coś się stało?-spytałam.
-Nie, chcę ci coś po prostu dać.- oznajmiła.
Poszliśmy z mamą do salonu i usiadłyśmy na sofie koło kominka. Mama wyciągnęła z jednej półki pudełko i mi je podała.
-Co to jest?- zapytałam.
-Otwórz mi zobacz.- odpowiedziała.
Posłuchałam jej i zrobiłam tak jak mi powiedziała.
-To twoje, dawno powinnam ci to oddać.- to były moje rzeczy, moje prywatne rzeczy z czasów Holmes Chapel.
-I co to mi da? Czasu, nie cofnie, nie przywróci mi Harry'ego.- łzy stanęły mi w oczach.
-Wiem, ale teraz trzeba jakoś żyć. Kiedyś ludzie o nas zapomną. Może będą płakać tydzień, może miesiąc, a może nawet rok, ale w końcu zapomną więc przestań się nimi przejmować i zacznij myśleć odrobinę egoistyczniej.- łatwo się jej mówi.
-Mamo, trzeba jakoś żyć, słyszysz jak to banalnie brzmi? Nie wiesz jak to jest stracić swoje oparcie, jedyną osobę, która cię rozumiała i była dla ciebie całym światem. Gdyby nie wasze durne pomysły i głupi wyjazd do tej dziury nigdy by do tego nie doszło.- trochę się uniosłam i poszłam do siebie do pokoju.
Spakowałam wypraną bieliznę i wyprasowane ciuchy, które leżały na łóżku. Po raz ostatni
położyłam się na moim łóżku, a potem zeszłam z moimi walizkami na dół. Miałam 2 duże walizki plus małą torbę z kosmetykami laptopem i innymi do tego bagaż podręczny z telefonem słuchawkami no i wrzuciłam do niego to pudełko od mamy - były tam między innymi wydrukowane sms'y, rozmowy na facebook'u, mój stary pamiętnik i telefon na którym było dużo zdjęć z Harry'm, których nie widziałam od lat, jednak najbardziej zainteresowała mnie koperta, zadziwiło mnie to, dlaczego rodzice ukryli przede mną list od mojej prababci. Nie otwierałam go nie miałam za dużo czasu, zobaczę co to jest dopiero w czasie lotu. Przebrałam się w to <Klik> i jeszcze chwile posiedziałam w swoim pokoju.
położyłam się na moim łóżku, a potem zeszłam z moimi walizkami na dół. Miałam 2 duże walizki plus małą torbę z kosmetykami laptopem i innymi do tego bagaż podręczny z telefonem słuchawkami no i wrzuciłam do niego to pudełko od mamy - były tam między innymi wydrukowane sms'y, rozmowy na facebook'u, mój stary pamiętnik i telefon na którym było dużo zdjęć z Harry'm, których nie widziałam od lat, jednak najbardziej zainteresowała mnie koperta, zadziwiło mnie to, dlaczego rodzice ukryli przede mną list od mojej prababci. Nie otwierałam go nie miałam za dużo czasu, zobaczę co to jest dopiero w czasie lotu. Przebrałam się w to <Klik> i jeszcze chwile posiedziałam w swoim pokoju.
Zeszłam na dół, musiałam się pożegnać z moją mamą, nadal byłam na nią zła, ale to nie zmienia faktu, że jest moją rodzicielką. Pożegnanie jak każde inne było trudne.
Kiedy taksówka przyjechałam pod dom zabrałam manatki i wpakowałam się do samochodu.
Kiedy taksówka przyjechałam pod dom zabrałam manatki i wpakowałam się do samochodu.
***
Droga do Balic zajęła mi ok 40 minut. Poszłam pod jedną kawiarnie gdzie byłam umówiona z Maggy i Becky, ale oczywiście musiałam na jaśnie panie czekać.
- No nareszcie ! Ile to można na księżniczki czekać? - powiedziałam kiedy po ok 20 min pojawiły się dziewczyny.
-Korki są na autostradzie.- tłumaczyła Maggy.
-Nic się nie stało.
Odniosłyśmy nasze bagaże i kupiłyśmy sobie kawę. Nie obeszło się bez bezsensownej rozmowy i dzikich śmiechów.
Kończyłam pić swoją kawę.
Kończyłam pić swoją kawę.
– A teraz chodźcie bo bagaże poleci bez nas.-powiedziałam
- Dobra, dobra już idziemy mamo ! - zaśmiały się.
Po 20 minutach byłyśmy już w samolocie. Z torby wyciągnęłam słuchawki i stary telefon .Od razu je podłączyłam kabel do odtwarzacza.
- Dobra, dobra już idziemy mamo ! - zaśmiały się.
Po 20 minutach byłyśmy już w samolocie. Z torby wyciągnęłam słuchawki i stary telefon .Od razu je podłączyłam kabel do odtwarzacza.
- Proszę zapiąć pasy. Startujemy. - powiedziała jedna ze stewardes.
- No to lecimy! - powiedziałam podekscytowana .
Włożyłam słuchawki do uszu i spojrzałam się na dziewczyny, siedziały wtulone do fotelów.
- No to lecimy! - powiedziałam podekscytowana .
Włożyłam słuchawki do uszu i spojrzałam się na dziewczyny, siedziały wtulone do fotelów.
Włączyłam sobie piosenką "They don't know about us" i zaczęłam oglądać zdjęcia. Czułam jak po moim policzku spływały mi łzy. Nie wiedziałam jak to jest możliwe, że tak szybko się poddałam i w ogóle nie walczyłam.
Rosalie nie zwracała na mnie uwagi, ponieważ była zajęta spaniem, a Becky czytaniem książki.
Gdy skończyłam oglądać zdjęcia wzięłam się za czytanie listu od babci. Otworzyłam kopertę a w środku była druga koperta, która już była zaadresowana na moje nazwisko. Serce zaczęło walić mi jak oszalałe.
Droga Ronnie!Harry
Za bardzo nie wiem jak mam zacząć ten list, mam tyle do powiedzenia. Minęły dwa lata kiedy Cię nie ma, nie wiem co się wtedy stało, dlaczego nie powiedziałaś mi o wyprowadzce, dlaczego się ze mną nie pożegnałaś, dlaczego nie odbierałaś moich sms'ów i dlaczego nie zostawiłaś mi żadnych namiarów na siebie. Moja mama mi nic nie powiedziała lub może o niczym nie wiedziała, sam nie wiem jaka jest prawa. Być może coś się wydarzyło, może to moja wina, może zrobiłem coś nie tak. Jeżeli coś takiego było to przepraszam, nie chciałem Cię zranić.
Brakuje mi naszych wygłupów i chciałbym żebyś była tutaj przy mnie, a prawda jest taka, że nawet nie pamiętam jak wyglądasz, bo nie mam żadnego naszego zdjęcia, wszystkie były u ciebie. Pewnie gdybym mijał Cię na ulicy nie wiedziałbym, że to Ty. W głowie zapamiętałem Cię jako cieszącą się z życia dziewczynę, zawsze uśmiechniętą. Może to zabrzmi głupio i banalnie, ale nadal mam nadzieję, że spędzę z tobą czas, choćby to miała być krótka chwila.
Zawsze mnie wspierałaś, pewnie teraz kiedy idę do XFactor'a też byś mnie wspierała, bo zawsze powtarzałaś, że kiedyś będę gwiazdą. Teraz nawet nie wiem gdzie jesteś i gdzie mogę Cię znaleźć, nie mam nawet pewności, że przeczytasz ten list. Nie będę się dłużej rozpisywał to nie ma sensu, po prostu chcę żebyś pamiętała, że zawsze będę Cię pamiętał choćby nie wiem co by miało się stać.
Rozkleiłam się, to tak bardzo bolało jego list uderzył mi prosto do serca. Najbardziej zabolało mnie to, że obwinia siebie, za utratę mnie, a prawda jest taka, że winny jest wszystkiemu mój najcudowniejszy tatuś. Wzięłam do rąk swój stary pamiętnik i zaczęłam czytać co niektóre dni z mojego życia. Postanowiłam, że gdy będziemy na miejscu wszystko opowiem dziewczyną.
Po jakimś czasie schowałam zeszyt i zasnęłam.
Po jakimś czasie schowałam zeszyt i zasnęłam.
~2 godziny później~
Poczułam lekkie niepotrząsanie mojego ciała.
- Co się stało ? - powiedziałam zaspanym głosem
- A no nie wiem, a może tak lądujemy ? -zaczęła się drażnić ze mną Becky.
- Co się stało ? - powiedziałam zaspanym głosem
- A no nie wiem, a może tak lądujemy ? -zaczęła się drażnić ze mną Becky.
- Ha ha ha... Bardzo śmieszne . - odpowiedziałam i zaczęłam się poprawiać.
Upłynęło około 30 minut gdy znalazłyśmy się na lotnisku w Londynie. Byłam totalnie podniecona długo na to czekałam.
Czekałyśmy przed lotniskiem aż przyjedzie taxi w między czasie napisałam do mamy sms'a, że już jestem.
-Masz klucze?-spytała mnie Maggy.
Upłynęło około 30 minut gdy znalazłyśmy się na lotnisku w Londynie. Byłam totalnie podniecona długo na to czekałam.
Czekałyśmy przed lotniskiem aż przyjedzie taxi w między czasie napisałam do mamy sms'a, że już jestem.
-Masz klucze?-spytała mnie Maggy.
-Bez nich ani rusz.-zaśmiałam się.
Po chwili przyjechała taksówka. W pakowałyśmy nasze rzeczy do samochodu, ja dogadałam się z kierowcą i wyruszyliśmy.
Z okna samochodu podziwiałam piękno Londynu. Ulice wyglądały dużo piękniej niż na zdjęciach.
Nagle zatrzymaliśmy się przed wielkim domem, nie wiedziałam co jest grane.
Z okna samochodu podziwiałam piękno Londynu. Ulice wyglądały dużo piękniej niż na zdjęciach.
Nagle zatrzymaliśmy się przed wielkim domem, nie wiedziałam co jest grane.
-Jesteśmy na miejscu.- oznajmił kierowca.
Zaskoczyłam się jego wyglądem. To nie był normalny dom to podchodziło pod wille... dużą wille.
Przytachałyśmy nasze walizki na górę i trzeba było je teraz rozpakować. Zaczęłyśmy to robić powoli. Gdzieś przed 20;30 zrobiłam sobie przerwę i postanowiłam powiedzieć dziewczyną o tym wszystkim jesteśmy w Anglii, a ja całe życie nie mogę ukrywać, części swojego życia.
Zebrałyśmy się w salonie na kanapie.
-Stało się coś?- zapytała Maggy.
-Wszystko w porządku.- odparłam.-Chcę wam tylko coś powiedzieć.
-To w takim razie co chcesz nam powiedzieć?- Becky.
-Jesteśmy przyjaciółkami, a ja nie byłam w stosunku do was zawsze szczera.- oznajmiłam, przewijając zdjęcia w telefonie.
-Słucham?- powiedziały równocześnie.
-Holmes Chapel, z kim się kojarzy?- spytałam.
-Harry'm Styles'em.- odparła Meg.
-Zawsze ja do ciebie jeździłam z rodzicami do Manchesteru, ale ty nigdy mnie nie odwiedziłaś i chyba zapomniałaś gdzie się wychowałam.- opowiedziałam Maggy.
-Dowiem co się tu dzieje?- Becky.
-Za nim rodzice przenieśli się ze mną do Polski mieszkałam mieszkałam i wychowałam się w Holmes Chapel, miałam fajnego sąsiada a w tym przyjaciela, był nim Harry, Harry Styles.
Zatkało je, a ja im podstawiłam pod nos telefon ze zdjęciem mnie i Harry'ego.
-O kurwa.- wymsknęło się Backy. - Utrzymujesz z nim nadal kontakt?
-A przez ostatnie kilka lat wyglądałam na kogoś takiego?- pytanie retoryczne.
-Dlaczego? Co się stało?
-Maggy co ci rodzice powiedzieli kiedy masz przeprowadzaliście się do Polski?- zapyałam.
-Tylko mi powiedzieli, w sumie nie miałam nic przeciwko temu, a co?- powiedziała.
-Moi rodzice powiedzieli mi tego samego dnia co mieliśmy wyjeżdżać, sami mnie spakowali i nie pozwolili mi pożegnać się z Harry'm, zabrali mi telefon w ogóle nie mogłam kontaktować się z nim, ani moimi znajomymi ze szkoły. Ojciec kontrolował każdy mój ruch w internecie, myślicie dlaczego nie chodziłam z wami na plac, nie miałyśmy nocek wspólnych, dlatego że on by mnie nie puścił, bo obawiał się, że zadzwonię do cioci Ann i powiem jej o wszystkim, raz spróbowałam to powiedział, że jeszcze raz to zmienię szkołę i mi tak przylał, że do szkoły nie chodziłam przez kilka dni puki opuchlizna mi nie zeszła.- opowiedziałam.- Nie ma nocy żebym nie przepłakała, bo wiem, że teraz mój przyjaciel może być jedynie moim idolem bo niemożliwe jest żebym się z nim skontaktowała, zostałam jedynie jedną z tych milionów nastolatek, które drą ryjca na jego widok.
Przytuliły mnie bardzo mocno.
-Boże to jest okropne.- powiedziała Becky.
-Był najbliższą mi osobą, spędziłam z nim najpiękniejsze chwilę w moim życiu, on mnie rozumiał i mogłam mu powiedzieć o wszystkim, ale najlepiej było zabrać mi moje życie. Zawsze starałam się ukrywać ból, ale w nocy nie umiałam się powstrzymać od płaczu.
-Jak trzeba być okrutnym człowiekiem żeby komuś załatwić takie życie.- ruszyło to dziewczyny i tak jak w moich oczach pojawiły się łzy w ich również. Nie umiałam z nimi dłużej siedzieć musiałam pobyć sama więc poszłam do siebie do pokoju. Rozpakowałam resztę swoich ciuchów, potem wykąpałam się i położyłam do łóżka, nie umiałam spać musiałam sobie poprzypominać trochę z tamtych czasów więc czytałam swój pamiętnik...
_________________
Czytasz = Komentarz xx
.jpg)
zaczyna się ciekawie :) będę tu wpadać ;* !
OdpowiedzUsuńSuper rozdzial, kiedy nastepna czesc ?
OdpowiedzUsuńSuper rozdzial, kiedy nastepna????
OdpowiedzUsuń